Zmienia się
moda na wykonawców, określone, sezonowe piosenki, Pani jednak ze swoim
repertuarem ciągle jest modna i odnajduje słuchaczy w każdym wieku. Proszę
zdradzić naszym Czytelnikom ten sekret sukcesu, trwającego przecież już
tyle lat?
- Może kluczem do tego sekretu jest to, że moje piosenki nigdy nie były
modne. Moda jest czymś, co przemija. Starałam się śpiewać piosenki
niemodne, ale dobre. Zabiegałam więc o twórców, którzy to gwarantowali,
m.in. Wojciech Młynarski, Magdalena Czapińska, Wojciech Kejne, Włodzimierz
Korcz. Dzięki nim mam repertuar, który bez wstydu prezentuję Państwu tyle
lat. Takie piosenki, jak chociażby "Wielki targ" Korcza i Młynarskiego,
która powstała przecież 20 lat temu, brzmią jak komentarz do najbardziej
aktualnych zdarzeń naszego życia.
Często Pani powtarza "To nic, że mamy
zmarszczki - ważne, by były one uśmiechnięte". Czy ten uśmiech, który
często gości na Pani twarzy, jest właśnie receptą na zachowanie młodego
wyglądu, którym może się Pani poszczycić?
- Zawsze się cieszę, gdy słyszę takie słowa. Oczywiście wszyscy się
zmieniamy, ja również. "Zmyłką" jest pewnie to, że ciągle mam taką samą
sylwetkę i fryzurę. Dzięki Bogu jestem zdrowa i zadowolona z tego, co mam,
co sprawia, że się uśmiecham, to zawsze ujmuje lat, a dodaje serdeczności
i urody.
Co więc Pani robi, że Pani sylwetka się nie
zmienia i jak dba Pani o swoje pięknie, naturalnie wyglądające włosy?
- Jestem w ciągłym ruchu, a to, co lubię jeść - sałaty, śledzik, sushi -
nie jest niebezpieczne dla mojej figury, z kolei za słodyczami nie
przepadam. Dumna jestem z siebie, bo od paru lat dość regularnie pływam.
Jeśli chodzi o włosy, kręcą się naturalnie, co jest niezwykle wygodne.
Obcinam je tylko u dobrego fryzjera i używam najlepszych szamponów i
odżywek.
Wiadomo, że koncerty, festiwale to nie tylko
wybór repertuaru, ale również kreacji. W co najczęściej się Pani ubiera i
czy polega Pani na własnym guście, czy też radzi się Pani innych?
- Radzę się innych, ale polegam na własnym guście. Jestem z tych,
którzy może nie wiedzą, czego chcą, ale wiedzą, czego nie chcą. Z
dziedziny "ciuchów" zawsze opieram się na autorytetach. Ostatnio już dwa
lata święci triumfy zaprojektowany przez znanego współczesnego projektanta
kostium, który jest czarny jak większość moich ubrań.
Przez szereg lat wylansowała Pani wiele
znanych przebojów, takich jak "Jeszcze się tam żagiel bieli" czy
"Odkryjemy miłość nieznaną". Czy zdarzyły się w Pani scenicznym życiu
jakieś zabawne historie związane z ubiorem?
- Taką niezapomnianą dla mnie historią związaną z ubiorem jest ta z
festiwalu w Opolu, bodajże w 1987 roku. Miałam śpiewać piosenkę Korcza i
Młynarskiego "Odkryjemy miłość nieznaną". Stwierdziłam, że jest na tyle
"lekka, łatwa i przyjemna", że mogę odejść od czerni i być trendy, a
trendy było wtedy złoto. Na próbie generalnej pokazałam się w ciasnym,
złotym gorseciku, obcisłej złotej spódniczce i złotych, długich butach na
koturnie. Orkiestra zawyła, a ja świadoma sukcesu przebierałam się w
garderobie, gdy przyszedł Wojtek Młynarski i powiedział: "W porządku,
dobrze to wychodzi, ale... masz inny kostium?". Zdruzgotana włożyłam
skromny, jasny, "prywatny", aczkolwiek również trendy płaszcz. Do tej pory
nie rozumiem, jak to się stało, że wróciłam z Opola do domu z nagrodą.
Dziękuję za rozmowę.
|